Karaibska Miłość rozdział 13

Witam serdecznie! Chciałabym przeprosić za moją długą nie obecność ale jak Wam pisałam nauka i jeszcze raz nauka :/ Napisałam rozdział 13 ponoć jest to pechowa liczba, ale okaże się czy spodoba się Wam ten rozdział czy nie ;)  Dziękuję za Wasze komentarze bo na prawdę bardzo wiele dla mnie znaczą. Zapraszam do czytania ;)

Jenelle przebudziła się gdy tylko usłyszała skrzeczący śpiew jakiegoś ptaka. Zerknęła na miejsce gdzie powinien spać Dave jednak nie było go przy niej. Pewnie obudził się wcześniej- pomyślała. Zaczęła sięgać pamięcią do wczorajszej nocy i poczuła przyjemne ukłucie w brzuchu. Znowu zaczęła wszystko przeżywać od nowa, jednak zdała sobie sprawę że są ważniejsze rzeczy do roboty niż wyobrażanie sobie czegoś co już było. Dziewczyna wstała i zerknęła na swoją sukienkę była cała od piachu, zapomniała, że ma na sobie cały czas tą samą zieloną w której ostatni raz widział ją jej ojciec Daniel i Diana. Poczuła lekką tęsknotę za domem, lecz co niby miała tam robić? Wyjść za mąż za kogoś kogo nawet nie kochała? Teraz zdała sobie z tego sprawę, że gdyby nie poznała Dave’a prowadziłaby zupełne inne życie. Teraz pewnie oczekiwała by dziecka, ponieważ ojciec kładł by na to ogromny nacisk, nie myśląc o istotnym  fakcie, że jest jeszcze za młoda na małżeństwo a co dopiero dzieci. Jak mogła wcześniej żyć bez Dave’a? Wydawało jej się to nie prawdopodobne. Przecież jej życie nie miało przedtem sensu ale nie zdawała sobie jeszcze z tego sprawy. Jenelle nauczyła się dużo rzeczy wśród piratów, odkąd znalazła się w ich towarzystwie. Sporo im zawdzięcza, teraz to oni są jej rodziną. Te ‚łotry’ jak inaczej zwą ich inni to załoga a załoga to dla niej rodzina. Tylko na nich teraz mogła polegać. To oni jej otworzyli oczy na wiele spraw na przykład, że jej ojciec nie jest jej prawdziwym ojcem a raczej tyranem i szczerze wolałaby żeby zmarł teraz aby nigdy więcej go nie widziała. Wcześniej nigdy by o takim czymś nawet nie pomyślała. Chciała poznać swoją matkę i prawdziwego ojca, pewnie oni też wybierają się po skarb Tycherów. Jest to na prawdę wielka furora wśród piratów. Jenelle zdała sobie sprawę że przez wiele lat szukała siebie i właśnie ją znalazła. Nigdy nie pasowała do sztywnego towarzystwa tylko do takiego jak właśnie jej tutejsza rodzina. Jenelle myślała o tym wszystkim i aż jej się zachciało płakać, przecież załoga gotowa by była wskoczyć za nią w ogień ona za nimi zresztą też. Poczuła że jest im dłużna za trud jaki im wyrządziła swoją osobą. Szybko wstała i ruszyła na przeciw siebie. Poszła przez górę z której zbiegała wczoraj z kapitanem i udała się do pubu. Rozejrzała się za Dave’em i ujrzała już całą załogę siedzącą przy jednym stoliku, dziewczyna przypomniała sobie że nie  jest w ogóle ogarnięta więc zanim spostrzegli się że ktoś wchodzi Jenelle dała susa po jakiś pobliski stolik nie zważając na to że przy nim ktoś siedzi i patrzy na nią jak by była wariatką. Jenelle ułożyła sobie od nowa włosy i strzepała piasek z sukni po chwili była już gotowa by wyjść do załogi. Wszyscy powitali ją wesoło, cieszyli się na jej widok. Jednooki chciał nawet ustąpić jej miejsca.
- Nie ma potrzeby, siedź- powiedziała przyjaźnie. Jednooki wiedział że i tak nie wygra z dziewczyną więc nie próbował dalej swoich starań.
- Sprawa się komplikuję – zaczęła mówić Adele.- Wczoraj spotkałam czarnobrodego, nawet on płynie po skarb Tycherów- oznajmiła.
- Wiemy- odpowiedziała Jenelle.
- Skąd?
- Jaa- zaczęła – Miałam okazję z nim o tym pomówić.
- Co masz na myśli? – spytał Larry i Jenelle opowiedziała wszystkim o swojej sprzeczce z czarnobrodym. Załoga była pełna podziwu. Mówili przez dłuższą chwilę tylko o tym, wszyscy żałowali, że nie mogli tego widzieć na własne oczy.
- Będzie co opowiadać!- zawołał Flinton.
- No pewnie!- poparła go reszta załogi.
- Niedługo odbędzie się zebranie bractwa, będziecie mieli okazję by poopowiadać – odezwał się Dave.
- Zebranie?- powtórzyłam – Dlaczego zwołują?
- Jeszcze nie wiemy, ale na pewno będzie tam król piratów a królem piratów jest Twoja mama a gdzie Twoja mama tam Twój ojciec- mówił Dave. – Z pewnością będziesz chciała tam płynąć.
- No pewnie!- zawołała. Serce jej podskoczyło, będzie mogła poznać swoją mamę i prawdziwego ojca. W sumie gdy teraz się nad tym głęboko zastanowiła nie dziwiła się że matka odeszła od męża. Tak jak Jenelle szukała przygody i znalazła ją u pirata, przypominała ta historia jej obecne życie. Wszyscy gorączkowo myśleli o jakiś wskazówkach, minął już miesiąc odkąd Jenelle znalazła się na ich pokładzie i jak na razie mają tylko mapę i medalion. Nie wiedzą czego się mają spodziewać na tej wyspie chyba, że tylko z opowiadań Adele.
- Będzie ciężko dostać się po ten skarb- oznajmiła Adele. – Pływamy już cały miesiąc a przypominam że zostało ich jeszcze tylko pięć. Nie wiemy gdzie mamy co szukać, nie wiemy gdzie znajduje się ‚ kraina Tycherów ” chociaż mamy mapę, na pewno czeka nas daleka podróż zajmująca wiele czasu ale my stoimy w miejscu!- mówiła Adele.
- Ale odpowiedź na to wszystko widocznie znajduję się na tej wyspie- zaczęła mówić Jenelle – inaczej czarnobrody nie przypływał by tu tak sobie.
- Coś w tym jest- poparł ją kapitan.
- Jesteśmy w punkcie wyjścia- ciągła Adele.
- I będziemy w tym punkcie dopóki coś z tym nie zrobimy- odezwała się Jenelle.
- Co chcesz z tym niby zrobić?- spytał Larry wyczuwając że dziewczyna musi mieć jakiś pomysł – Masz plan?
- Zawsze mam – powiedziała z uśmiechem.- No więc skoro czarnobrody tu przypłynął wie coś o czym nie wiemy my i gdyby nie powiedział że chodzi o skarb Tycherów nie wiedzielibyśmy tego czyli w pewnym stopniu nieświadomie nam pomógł on musi coś wiedzieć, pilnie chciał mieć mnie na swoim statku może to fakt że jestem w połowie syreną lub po prostu chciał mnie mieć przy sobie do czegoś. Chciał widzieć się z Tobą Adele bo chciał ten medalion więc jest potrzebny na sto procent, pozwólcie mi z nim popłynąć. On wie dobrze że mamy medalion opowiem mu bajeczkę że pomogę mu a tak na prawdę zrobię wszytko byśmy my dostali ten skarb. Tylko trzeba się dowiedzieć gdzie on w ogóle wyruszył o ile jeszcze wyruszył w rejs- mówiła Jenelle. Załoga patrzyła na nią co najmniej dziwnie. W ich oczach panował strach. Widać było, że chcieli posiąść skarb jednak oddając Jenelle w ręce czarnobrodego to byłaby najgorsza zbrodnia jaką kiedykolwiek mogliby popełnić.
- Słuchaj – zaczął kapitan – Plan masz na prawdę świetny i w ogóle ale nie puszczę Cię samą do załogi czarnobrodego.
- Twierdzisz że sobie nie poradzę?
- Nie umiesz walczyć…- powiedział – SZABLĄ- dodał pośpiesznie bo Jenelle już otwierała usta by coś powiedzieć.
- Ale po tym wypadzie na Tortuge miałeś mnie tego nauczyć
- Na to potrzeba wiele lat
- Szybko się uczę. – Dave’owi powoli zaczęło brakować argumentów.
- Jeśli mogę coś powiedzieć- wtrącił Jednooki. – Służyłem przez dwadzieścia lat na statku czarnobrodego jeśli chciał mieć Jenelle jest mu po prostu do czegoś potrzebna. Nie będzie sama, gdy powiem mu że ja też do niego wracam,a przyjmie mnie na pewno bo każdy jeden człowiek na jego statku to dla niego skarb. Będzie ciężko, ale będę mógł mieć ją na oku. Sądzę że nasza ,, mała miss świetnych pomysłów ” ma bardzo dobry plan. No Dave niedługo Cie przebiję w sprycie- powiedział i mrugnął oczkiem przyjacielsko do Jenelle która się uśmiechnęła. Dave nie wydawał się z tego powodu zachwycony.
- No dobrze, ale ja nie będę wiedział co się z nią dzieje- powiedział.
- Jeśli nauczysz mnie porządnie walczyć choćby od teraz, nie będziesz musiał nawet wiedzieć co się ze mną dzieje bo opowiem ci kiedy obalimy załogę czarnobrodego- powiedziała.
- Takie podejście mi się podoba! Piracka krew!- zawołał Jednooki.
- Zaczynam żałować że Cię tu sam zaciągnąłem, prowadziłabyś inny żywot niż prowadzisz teraz- powiedział Dave jakby obwiniał się o wszystko.
- Prowadziłabym życie którego wcale nie chciałabym prowadzić- odpyskowała Jenelle.
- Dave, w jej żyłach płynie piracka krew nic z tym nie zrobisz, ona jest stworzona po to by zostać piratem pojmij to!- zawołał Jednooki.
- Ja już się nie odzywam w tej sprawie- powiedział Dave,
- Jesteś kapitanem Ty MUSISZ się odzywać w takich sprawach- powiedział Larry.
- Nie jeśli wytyczę to Wam- powiedział – W kodeksie to pisze ,, panie wielce oczytany ”
- Kodeks to tylko wskazówki, można się według nich trzymać choć wcale nie trzeba!- mówiła Jenelle nie dając za wygraną.
- Dobrze. Nauczę Cie walczyć już od dzisiaj gdy tylko wypłyniemy. – powiedział – później realizujemy Twój plan.
- Nie,nie, nie – powiedziała Jells. – Najpierw trzeba pochodzić po wyspie popytać ludzi czy nie widzieli czarnobrodego musimy wiedzieć czy gdzieś się udał czy został tutaj jeszcze na dłużej i czego poszukuje istotnego do tej,, Tycheromani ”. Później trzeba za nim płynąć. Ja i Jednooki dokonamy abordażu na pewno ucieszy się z dodatkowej załogi a gdy dowiemy się wystarczająco dużo wywołamy bunt. Na pewno znajdzie się więcej osób niż my którzy chcieli by uciec od czarnobrodego- dodała pośpiesznie widząc minę całej załogi. Wszyscy spojrzeli po sobie, jednooki uśmiechał się sam do siebie i spoglądał na Dave’a, który po chwili namysłu powiedział:
- Dobrze, więc od czego zaczynamy?- spytał.

36 Komentarze

  1. Haha i kto tu teraz jest kapitanem, bo widzę, że na prowadzenie wychodzi Jenelle, że też ten Dave, tak łatwo odpuszcza i w dodatku wyraził zgodę na to aby została wciągnięte do załogi czarnobrodego;) Szkoda, że tak nie były ujęte odczucia Jells i Dava po minionej nocy. W sumie to bardzo mało wiem, czy było super, co na to wszystko Dave’a wiesz o takie refleksje mi chodzi ;)
    Jestem ciekawa co do tajemnicy medalionu i w ogóle jestem ciekawa tej całej przygody ze skarb Tycherów :) No i Jells pozna swoich rodziców ;) Oby to było miłe spotkanie, bo też można się wszystkiego spodziewać;).
    Noo Nicole, w końcu do nas wróciłaś, ale pamiętaj nauka nauką ale na przyjemności też trzeba mieć czas ;)
    Rozdział świetny, czekam na dalszy ciąg;) Dzięki, za komentarzyk u mnie ;)
    Pozdrawiam KV

  2. Wieść niesie, że u mnie jest już nowy rozdział „Braciszka” :)
    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili.

  3. Cześć,
    Długo każesz czekać na swoje rozdziały. Zapomniałam już co działo się w 12., ale jakoś sobie wszystko przypomniałam. Jestem ciekawa rodziców Jans. Bardzo fajny i przyjemny rozdział. Dziewczyna jest twarda i chyba zaczyna powoli wchodzić na głowę Dave’a. :) Zapowiada się ciekawy i niebezpieczny ciąg historii.
    Czekam na kolejny izapraszam do mnie. :)
    Pozdrawiam Irma.

  4. Cześć,
    Dzisiaj po 13 około 14 pojawi się nowa część rozdziału 5 „Empatki”. zapraszam serdecznie do przeczytania i skomentowania :).

  5. Wieść niesie, że jest już u mnie nowy rozdział „Braciszka”. Serdecznie zapraszam w wolnej chwili. Wszelkie zaległości nadrobię w weekend, proszę o cierpliwość. Ściskam!

  6. Cześć,
    Długo cię nie ma.
    Na moim blogu pojawił się szósty rozdział „Empatki. Zapraszam w wolnej chwili na przeczytanie zaległości.
    Pozdrawiam Irma.

  7. Witaj!

    W końcu udało mi się nadrobić wszystkie rozdziały! Yupi. Pozwól więc że skomentuję je tutaj, za jednym zamachem.
    Jenelle to fantastyczna babka! I widać, że chce rządzić. Umierałam ze śmiechu gdy czytałam niejednokrotnie o jej przekomarzaniach z Dave’m ;)
    Opowiadanie jest boskie. Mnóstwo przygód, tajemnic i romans oczywiście. Postacie kreujesz na takie „zywe” którym nie obce ludzkie uczucia i tęsknoty.
    Cholernie nie mogę doczekać się tego, co zdarzy się dalej!
    Kiedy możemy się spodziewa następnego rozdziału?

  8. Zachodzę tylko poinformować, że u mnie na blogu jest już kolejny rozdział „Szkoły…,” więc zapraszam w wolnej chwili.
    Serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.